O.P. AK „Błysk”

armia-krajowa1Monografia OP AK „BŁYSK”

W styczniu 1944r. z inicjatywy komendanta Obwodu Opoczyńskiego kpt. Jana Seredyńskiego został utworzony oddział partyzancki „Błysk” który miał służyć dla wykonania zadań tego obwodu.

Na czele tego oddziału stanął przedwojenny policjant, plut. Jan Włodarski, pseud. „Tomek”;, był on Białaczowianinem. Trzon oddziału stanowili żołnierze miejscowego, liczącego 14 dywersantów oddziału specjalnego „Żbikr”;.

Początkowo akcje oddziału „Błysk”; miały głównie charakter rekwizycyjny. Przeprowadzono więc kilka akcji na okoliczne mleczarnie, a w połowie kwietnia błyskotliwą rekwizycję transportu skóry twardej i miękkiej.

W drugiej połowie kwietnia do kpt. „Bolka”; dotarła informacja, że oficer Wermachtu; Polak, pochodzący ze Śląska chce nawiązać kontakt z polskim Podziemiem. Nazywał się Wilhelm Franciszek Czulak i jako rekonwalescent został przydzielony do ochrony będącego pod zarządem niemieckim majątku Platerów w Białaczowie.

Porucznik Czulak zgłosił się z bronią i w mundurze w określonym miejscu. Ponieważ udowodnił swoje polskie pochodzenie i przymusowe wcielenie do Wermachtu został zaprzysiężony przez kpt. „Bolka”; i przybrał pseudonim „Góral”.

Na przełomie kwietnia i maja zaproponowano „Góralowi” przejęcie dowództwa nad oddziałem „Błysk”; „Góralr” został zaprzysiężony rankiem 3 maja w gajówce Ossa przez kpt. „Zięba” jako dowódca oddziału partyzanckiego „Błysk”.

Pierwszą poważną akcją oddziału „Błysk” było wsparcie oddziału „Wicher”, w akcji zniszczenia niemieckiego posterunku pilnującego dworu i młyna w pobliżu stacji we wsi Petrykozy. Załogę niemieckiego posterunku stanowiła wzmocniona drużyna żołnierzy frontowych w liczbie 15 ludzi przysłanych tu na wypoczynek, który postanowiono im zakłócić. Akcja została wyznaczona na 23 kwietnia. O godzinie 22.00 oddziałały opanowały bez wystrzału stację, przecięto przewody telefoniczne, a podróżnych zamknięto w poczekalni, zarekwirowano również pieniądze z kasy biletowej. Część partyzantów pozostała jako ubezpieczenie stacji, a pozostali podeszli niepostrzeżenie pod budynek zajmowany przez niemiecki posterunek, który z zaskoczenia został opanowany wraz z jego załogą i dwoma dziewczynami z Opoczna. Dziewczynom obcięto włosy do gołej skóry i zabrano kenkarty, a Niemcom broń, mundury i buty. Najlepszą jednak zdobyczą była broń: jeden erkaem typu Dreyse, 12 kabe, 30 granatów, zapasy amunicji i oporządzenie wojskowe. W czasie wkraczania do wartowni zginął jeden niemiecki żołnierz, który usiłował strzelić do partyzantów w trakcie rozbrajania jego zaskoczonych kolegów.

Kolonia Ludwików nazywana przez miejscową ludność Łubami Sobieńskimi ma jeszcze jedną nazwę „Partzanckie Termopile”. Wydarzyła się bowiem w tej wsi ogromna tragedia, w której zginęli wszyscy partyzanci oddziału „Błysk”.

Partyzanci przybyli do osady w nocy z 8 na 9 maja, postanowili zatrzymać się tam po długim 30km marszu. Oddział uzbrojony był w 2 erkaemy, kilka stenów, empi, kabe oraz broń krótką i granaty. Okoliczny teren gęsto zalesiony, z trudno dostępnymi drogami i traktami, dawał doskonałe schronienie przebywającym tu partyzantom. Po zajęciu osady zastępca por. „Górala”; plut. „Tomek”; wystawił ubezpieczenia na kierunek ewentualnego ataku.

Ponieważ poranek był bardzo piękny, a dokoła panowała cisza por. „Góral” polecił zwinąć ubezpieczenia i ściągnąć je na odpoczynek, a 5 partyzantom zezwolił na odwiedzenie swoich rodzin mieszkających w okolicy. Spokój tego ranka był jednak pozorny. Osadę otoczył bowiem pododdział niemieckiej żandarmerii. Wzmocniony drużyną granatowej policji z Rudy Malenieckiej. Niemcy stanowili siłę prawie jednej kompanii, uzbrojonej w ciężką broń maszynową, automatyczną, ręczną i w granaty. Otoczyli wioskę z dwóch stron, okopali gniazda broni maszynowej, a także przeciągnęli przewody linii nadawczo-odbiorczej.

Po zakończeniu działań przygotowawczych Niemcy wysłali do partyzantów miejscową kobietę z żądaniem poddania się i groźbą, że w razie odmowy zrównają całą kolonię z ziemią. Odpowiedzią był ogień w kierunku Niemców. Zaczęła się straszna walka. Mieszkańcy wioski uciekali w panice do lasu, wprost na niemieckie pozycje. Niemcy przerwali ogień pozwalając uciekającym opuścić wieś, lecz na skraju lasu zostali ustawieni w szereg jako żywa osłona. Do walki włączył się niemiecki samolot, z którego zrzucano wiązki granatów zapalających. Po tym nalocie wszystkie zabudowania zaczęły płonąć.

Walka toczyła się przez 5 godzin. Partyzanci mimo woli walki, nie mieli żadnych szans z liczniejszym i lepiej uzbrojonym oddziałem niemieckim. Odgłosy walki dochodzące z kolonii zaalarmowały okoliczne placówki terenowe, które wysłały w kierunku Sobienia patrole rozpoznawcze. W okolicy cegielni spotkał się 8 osobowy patrol pod dowództwem pchor. „Wicusia”; z plut. „Tomkiem” i kilkoma żołnierzami z placówki terenowej spod Białaczowa. Pchor. „Wicuś” zaproponował mu krótkotrwałe, demonstracyjne ostrzelanie z ukrycia atakujących Niemców, ale plut. „Tomek” nie wyraził na to zgody. Stwierdził, że stanowią za małą siłę ogniową, a walczący w Łubach chłopcy są dobrze uzbrojeni i na pewno uda im się wyrwać ze wsi.

Nie przewidział tylko, że siła nieprzyjaciela może być tak ogromna. W kilka lat po wojnie plut. „Tomek” odebrał sobie życie w pobliżu dawnych mogił partyzanckich.

W Łubach Sobieńskich śmierć poniosło 16 partyzantów:

Por. „Góralr” Wilhelm Franciszek Czulak lat 31(z Bystrej k. Bielska)

Plutonowy „Mrówka” Piotr Szymański lat 29 (z Piotrkowa Tryb.)

Kpr. pchor. „Kruczek” Mieczysław Cieślik lat 24 (z Żarnowa)

Kpr. „Tomala” Tadeusz Józef Tyczyński l. 31 (z Paradyża)

Kpr. „Mazurr” Marian Jan Ambroszczyk lat 27(z Alfonsowa)

Kpr. „Sady”- Antoni Jędrzejczyk lat 27 (z Gościmowic)

St. Strz. „Lis” Mieczysław Śpiewak; lat 23 (z Paradyża)

St. Strz. „Zawisza”; Tadeusz Szczegielniak lat 21(z Paradyża)

St. Strz. „Żbik”- Mieczysław Stańczyk lat 24 (z Paradyża)

St. Strz. „Zenitr” – Aleksander Stanisław Gałka lat 31 (z Tomaszowa Maz.)

St. Strz. „Dziki” Władysław Nowak, lat 17 (z Łodzi)

St. Strz. „Marek”; nazwisko nieznane, lat 17

St. Strz. „Mrózr”; – Mytkowicz

St. Strz. „Jesion”; Tadeusz Odrowąż-Pieniążek, lat 19

Strz. „Sokół” Władysław Morawski, lat 25

„Poznańczykr”- dane nieustalone.

Zwłoki poległych partyzantów Niemcy ułożyli w jednym miejscu w stosie chrustu i podpalili go. Po odejściu Niemców mieszkańcy osady nie mogąc patrzeć na palące się zwłoki ugasili je. Nadpalone ciała były trudne do zidentyfikowania, zajęli się tym pozostali przy życiu żołnierze oddziału „Błysk” którzy przybyli do wioski zaraz po tragedii. Do wioski przybył także patrol „Wicusia”. Partyzantów pochowano tymczasowo w miejscu tragedii z 13 na 14-tego czerwca 1944r. pogrzeb odbył się z honorami wojskowymi przy udziale partyzantów „Henryka” członków rodzin poległych, pozostałych przy życiu partyzantów OP „BŁYSK” żołnierzy rejonowej placówki i Kedywu Białaczów oraz miejscowej ludności.

W sierpniu 1945r. zwłoki partyzantów z oddziału „Błysk” ekshumowano i pochowano 27 sierpnia na cmentarzu w Paradyżu, skąd wielu z nich pochodziło.

Ku czci partyzantów ufundowano pomnik staraniem miejscowych władz i byłego ZBOWiD. Od początku do chwili obecnej mogiłą OP AK „Błysk”; opiekują się uczniowie Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Paradyżu, a od 1997r. szkoła nosi imię tegoż oddziału.